Marka kraju – od innej strony – case Inglot

Inglot – ta marka jest mi bardzo bliska z kilku powodów – po pierwsze to marka pochodząca z mojego wspaniałego rodzinnego miasta – Przemyśla (notabene Kazar to też marka przemyska –ale o Przemyślu innym razem). Jak wiemy, włodarze tej firmy, z nieodżałowanym, przedwcześnie zmarłym Wojciechem Inglotem bardzo odważnie, bez kompleksów patrzą na świat, wierząc w jakość swojego produktu i wartość jaką może wnieść na rynku nie przemyskim, podkarpackim czy krajowym ale globalnym. Osobiście, obserwuję działania Inglota z wielkim zainteresowaniem, żałując, że nie jestem w grupie docelowej środków do makijażu 🙂

Myślenie o Inglocie wyzwala we mnie pewną nutę  – powiedzmy – melancholii. Myślę sobie o budowaniu brandu na skalę światową i przypominają mi się te wszystkie próby wykreowania marki „Polska”  – te sprężyny, pagórki czy latawce. Zmarnowano tyle lat, ton drzew i kilogramów gotówki na przygotowanie jednej czy drugiej strategii promocji naszego kraju. Dla jasności – wiem jak ważny jest brand kraju – wiem z autopsji – np. gdy staramy się budować międzynarodową pozycję Akademii Leona Koźmińskiego wśród studentów w różnych krajach, wśród ich rodziców. Bo o ile na poziomie instytucjonalnym – współpracy międzyuczelnianej wiedzą o nas dobrze szkoły biznesu praktycznie z każdego kontynentu, to już w przypadku zdobywania studentów (rekrutacja na studia „od zera”) zderzamy się z ważnym pytaniem – gdzie ta Polska, co to ta Polska, z czym ma mi się kojarzyć…

A może miast kreować kolejne logo „Polska” i obiecywać co za nim stoi, zadziałać inaczej – powiedziałbym  – oddolnie, „podpinając” brand „Polska” pod polskie marki, które już wspaniale radzą sobie na międzynarodowych rynkach i w oparciu o fakty a nie obietnice kreują nasz wizerunek? Chyba już dość pisania odgórnych strategii wizerunkowych naszego kraju – może lepiej jeśli będziemy wspierać tych, którzy już ten wizerunek sami skutecznie budują – „oddolnie”. Taki głos w dyskusji.

Wracam do Inglota i faktów.

Jaką dumą i radością napawa człowiek sytuacja, gdy w najbardziej prestiżowych lokalizacjach najbardziej prestiżowych miast na świecie może poczuć się jak u siebie, gdzie można poczuć realną dumę z polskiego biznesu. Nowy Jork, Toronto, Dubai, Barcelona…

Na koniec mała marketingowa inicjatywa dla marketerów Inglota – może zorganizujecie konkurs dla zdobywców „koron Inglota”?  Coś a’la wspinaczka na ośmiotysięczniki 🙂 – nagradzajcie tych, którzy „zaliczą” wszystkie Wasze sklepy na świecie.  Jeszcze raz gratulacje i trzymajmy wszyscy kciuki za wspaniałe polskie marki, które z sukcesem radzą sobie na arenie międzynarodowej!

To Inglot w Toronto – w pobliżu serca miasta, a więc skrzyżowania Yonge i Bloor St.

inglot_toronto

A to Inglot w Dubai Mall

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Last but not least, Inglot przy Times Square w Nowym Jorku

inglot_new_york

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *